Dziś wolny dzień, "rano" po raz pierwszy od późnej wiosny (dzięki letniej suszy) skosiłem trawnik, a że ciepło, słonecznie i bez mocnego wiatru to stwierdziłem że na rowerek się wybiorę. Zaplanowałem trasę do Nagłowic, wgrałem tracka do telefonu, profilaktycznie zapakowałem też tradycyjną mapę i ruszyłem w trasę. Przebieg ustaliłem dość pokrętnie dzięki czemu zamiast dłuższej trasy wyszedł tylko krótki rowerowy spacerek do Kostkowic i z powrotem, ale za to doszło trochę wiosłowania...

Asfaltem wzdłuż CMKi dojechałem do mostku na Białce Zdowskiej zaraz poniżej źródeł w Zdowie-Młynach i lekkie zdziwienie. Nie dużo brakuje by woda do asfaltu sięgać zaczęła. Taka sytuacja codzienna nie jest, więc powrót do domu, kajaki na dach i jeszcze poczekać trzeba aż córka ze szkoły wróci.

Wodujemy się z boku od strony torów kolejowych jakieś 25m od mostu na Białce.

Córka schodzi na wodę a pod moim kajakiem i 60cm wody jest droga gruntowa wiodąca od mostku do samych źródeł.

Jak dotarliśmy na miejsce to od pewnego czasu strażacy usuwali bobrzy zator blokujący przepust pod drogą i od mojej rowerowej wizyty z 20-25cm poziom się już obniżył.

Drewniana kładka powyżej źródeł.

Białka Zdowska

Białka Zdowska

Białka Zdowska

Białka Zdowska

Wody było naprawdę sporo, myślę że w wielu miejscach ok. 1,7m co najmniej. Oczywiście woda lodowata ale i jednocześnie o krystalicznej przejrzystości. Szkoda że w Pilicy/Warcie takiej nie ma...

Czy da się z górskiej jedynki wejść na pochyłe drzewo? Da się nie wpadając do wody samodzielnie nie tylko wyjść z kajaka ale również do niego wrócić.

Strażacy cały czas skutecznie walczą z zatorem i woda opada coraz mocniej.

Czworonóg wody za bardzo nie lubi, ale do kajaka wpakować się chciał.

Białka Zdowska

Podwodne zielsko.

Woda w piasek szybko wsiąka

Jak odjeżdżaliśmy woda opadła już o dobry metr, czyli +/- było jej tyle co pod
koniec lipca
Poniżej kilka fotek z wczorajszego szkolenia dla młodzieży jednej ze szkół powiatu zawierciańskiego realizowanego na Zalewie Siamoszyce skąd swój początek bierze rzeka Krztynia. Oczywiście nie my szkoliliśmy, nasze były jedynie kajaki.