Zapomniana wycieczka Beskid Mały: Kozy - Hrobacza Łąka - Magurka - Wilkowice
Jakoś życie tak szybko się toczy, że wyleciała mi z głowy wycieczka, z której jestem niesamowicie zadowolony, jednak nie doczekała się publikacji na blogu.

A tak bardzo na nią czekałem.Wszak to był mój pierwszy wyjazd w Beskidy.
Chyba jedna zacznę od początku, tzn. od wieczora poprzedzającego wyjazd, kiedy spakowany czekałem aż zadzwoni budzik.
Jak się potem okaże to ja czuwałem nad budzikiem a nie on nade mną. Tak byłem podekscytowany wyjazdem, że prawie nie zmrużyłem oka. Oczywiście wstałem o 4:30 przed budzikiem.
Potem kawa, mala kanapka i chodu na stacje 3,5 km. pieszo. Zapędziłem na miejsce przez 40 min.
Kiedy wychodziłem z domu na dworze prawie było jeszcze ciemno. W oddali na wschodzie było widać łunę, która oznajmiała, że wnet będzie wstawać słońce. Dzisiaj byłem lepszy od niego.

Za to po drodze w nagrodę mogłem doświadczyć szczególnych wrażeń wizualnych.
Zresztą zobaczcie sami.






Całość jest tutaj: http://szlakiibezdroza.blogspot.com/2013/05/zapomniana-wycieczka.html