Zbieranina fotek z wycinka wyjazdów do Ojcowskiego Parku Narodowego i bezpośrednich okolic. Wykonywane rano w drodze na spotkanie, podczas popołudniowego powrotu do samochodu lub innych momentach w przewodnickiej dniówce...
Foto z różnych pstrykadeł/telefonu przepuszczone przez SilkyPix

Końcówka kwietnia - poniedziałkowy poranek pod Pieskową Skałą kiedy jeszcze pusto i cicho, ale też podobnie było późnym popołudniem na Grzędzie Mirowskiej.

To oczywiście Bobolice, po drodze jeszcze Pustynia Błędowska wpadła

Początek maja - po zakończonym zwiedzaniu wysiadam z autokaru w Woli Kalinowskiej i już w ciszy kilkukilometrowy spacer do samochodu zostawionego koło Maciejówki. Wyżej zejście do Doliny Sąspowskiej z widokiem na Porębę.

Słupianka, bardzo ale to bardzo lubię to miejsce.

W Dolinie Sąspowskiej.

A teraz ostro pod górę

Jurajskość w czystej postaci

Ogrodzienie najniżej położonego domu na Porębie Sąspowskiej.

Widok na Złotą Górę i grzbiet nad Jamkami.

Jak wszędzie asfalty (to obszar PN), jak parę lat temu jechałem rowerem były szutry...
końcówka czerwca / początek lipca

Na wjeździe do Zazamcza chata po prawej już się całkiem posypała.

Za to dom Zdulskich / Jastrzębskich pięknie odnawiają :)

Ostatnio Prądnik i okoliczne potoki wezbrały nieco i sporo naniosły lessów i żwiru.
Zasadniczo zdjęć podczas wycieczek komercyjnych nie robię, ale w drodze na miejsce spotkania z grupą, czy w drodze powrotnej czemu by nie cyknąć?
Rano (22.06.25') super ożywczy wiatr i te ok 5km spod Pieskowej do Jerzmanowic pod biedrę czystą przyjemnością było. Późniejszy spacerek po OPNie (wcześniej Jaskinia Nietoperzowa) z bardzo sympatyczną grupą z sąsiedniej Świętokrzyskiej Krainy oczywiście również, choć ludzi sporo i słoneczko już przypiekało momentami zacnie.

Opłotki Sułoszowej

Nad Babimi Dołami

Późno wiosenna, a właściwie już letnia rolnicza Wyżyna Olkuska

Już prawie pod biedrą w Jerzmanowicach.

Kozy uciekinierki na Koronnej Górze

Ostatni dzień 4 dniówki czas zaczynać...

Naprawiają mur w Imbramowicach
Czasem z OPNu wracam lekko w kółeczko i dziś jechałem m.in. dolinami Dłubni i Szreniawy. O ile w dol. Prądnika oraz Dłubni śladów po ulewach za dużych nie było, to tradycyjnie w Witowicach i Sulisławicach drogi całe lessem zaniesione...
Szkoda że aparatu nie zabrałem, widoki z ciężkimi chmurami były cudne a moja komórka do zdjęć się nie nadaje.

Pole lawendy nad Gołczą
I to tyle z sezonu "wiosennego"
Oczywiście w OPNie bywałem do znudzenia ale stale po tych samych trasach, albo pogoda do d... albo cały czas w biegu i fotek brak.
Powrót do spisu wycieczek »»»