Kajakiem, pieszo, rowerem między Wartą, Nidą i Pilicą - blog wycieczkowy...


Jura Krakowsko Częstochowska - spacer - z Pomrożyc w Dolinę Górnej Warty - 3.02.2026r.

Co prawda dziś miałem w planach wizytę u lekarza, ale że wg prognoz od kolejnego dnia roztopy a dziś jeszcze silny mróz i ponoć słońce to jednak spacer. Wynik prześwietlenia nie zając nie ucieknie a co ma odpaść i tak odpadnie... Mróz i lodowisko wszędzie było, wiało też jeszcze konkretnie a słońce wylazło dopiero jak w lasy wszedłem. Dobre i to, bo od razu przyjemniej się zrobiło. Szczególnie w mokrych butach ;) czemu mokrych przy takim suchym mrozie będzie dalej w opisie.
Ogólnie to jak kilka dni wcześniej - bezpłatnym ZMK do Pomrożyc skąd na piechotkę tylko tym razem w kierunku przeciwnym - nie w głąb Jury lecz pod kuestą. 18,5km i 4,5h łażenia w tym prawie 7km na przełaj po lesie gdzie średnia leci na łeb na szyję.

Foto z Sony TX-30 i Samsunga GX10 przepuszczone przez SilkyPix


Z Pomrożyc wygodną asfaltową ścieżką rowerową i Szlakiem Warowni Jurajskich do Blanowic



Z góry Gaj widok na zalesione Strachy i Rudnicką Górę



Krzyż na XIXw. cmentarzu cholerycznym nad Blanowicami



Niestety słońca nie było i widoki mocno przeciętne, lecz w osi asfaltu widać jedne z celów wędrówki



Na opłotkach Blanowic zima na całego.
Swoją drogą za każdym razem jak przez nie przechodzę/przejeżdżam zawsze się zastanawiam jak w sumie mała miejscowość (dzielnica, administracyjnie to Zawiercie) może się różnić. Części zachodniej i południowo-zachodniej nie trawię, jest nijaka, a ta na zboczach Gaju i w dolince ku Rudnikom bardzo przyjazna się zdaje a klimatu nie brak. Teraz dodatkowo w zacisznych miejscach ptaki wyczuwające nadchodzącą odwilż miło ćwierkały.



Jedno z licznych, odwadniających kuestę, źródeł dające początek krótkiej strudze płynącej przy boisku i łączącej się z Potokiem Rak



Potężny młyn na Raku w Rudnikach, jedne z 2 jakie tu były.



Kładka i bród na Raku, po sąsiedzku w chaszczach szyb wodno-wentylacyjny dawnej kopalni, a po lewej za kadrem wysoki nasyp kolejki transportującej urobek do huty na Wartach



Czas wdrapać się na hałdę Kopalni Rudniki działającej tu do początku lat 70-tych XXw.
Przedmiotem eksploatacji był syderyt ilasty zawierąjacy do 36% Fe. Jak kogoś interesują szczegóły to można sięgnąć do wspaniałej pracy prof. S. Różyckiego "Górny dogger i dolny malm Jury Krakowsko-Częstochowskiej" powinna być dostępna on-line.
Na górę wejść najbezpieczniej w pogodę jak teraz, czyli silny suchy mróz, lub upalne suche lato. Hałda nie jest wysoka, a i tak zasapać się można ;)



Widok ze szczytu na wyrobisko dawnej cegielni, za nią znajdował się drugi z młynów.



Widok w kierunku Blanowic i centrum Zawiercia.
Główna naziemna część kopalni rud żelaza zlokalizowana była u podnóża hałdy między ul. Młyńską i Górniczą, natomiast druga zajmowała rozległe wydłużone zagłębienie między ul. Sosnową i Lipową. Ogólnie niewielkie wyrobiska ciągnęły się pod kuestą po Skałkę, kościół w Rudnikach wybudowano na zniwelowanej hałdzie. W okolicy niewielkich początkowo kuźnic później kopalni od średniowiecza do lat 70-tych XXw. było o wiele więcej, wszak to południowy zasięg prężnego Częstochowskiego Obszaru Rudonośnego. Warto poczytać i pooglądać teren na LIDAR-ze, sporo się można z tego skanu dowiedzieć, szczególnie w połączeniu z mapą geologiczną.



Pozostałości cegielni w Rudnikach.



Przez zalodzone lasy w Dolinie Górnej Warty, pierwotnie chciałem lasami iść za rozlewnię Skałka, jednak ilość lodu/zmrożonego śniegu pomysł z głowy szybko wybiła.



Kapliczka z 1910r. przy torach Wiedenki.



Ciufa KŚ i bardzo charakterystyczna dla okolic niska sosna o rozłożystej koronie.



Coraz mniej tak dawniej charakterystycznych posterunków dróżników.



Kawałek dalej dopadła mnie sfora, na focie połowa zadziornej bandy. Może pilnowały domu gdzie jak zwyczaj wsiowy nakazuje brama szeroko otwarta, albo chodziło o leżące obok resztki jelenia potrąconego pewno przez pociąg. A może to "władcy lasów z flintami" zabrali to co dobre a skórę i nogi wywalili koło torów? Nie wiem ale w okolicach mojej miejscowości często takie sytuacje były.



Koniec twardych szlaków, czas zagłębić się w las :)



Nad Parkoszowickim Potokiem bobry zadomowiły się po całości.



jw.



Potok rozlewa się tu szeroko tworząc tereny gdzie bez woderów nie ma się co zapuszczać.



Bobrze tamy są tu konstrukcją kaskadową i dość wyrafinowaną, a uważne oko dostrzeże coś jeszcze ciekawego. Ja zwróciłem na to uwagę dopiero jak przyszedł czas na taktyczny odwrót.



Główny najwyższy poziom tamy, tam woda już głęboka.
Chwilę po wykonaniu fotki był głośny trzask i wylądowałem szczęście tylko po kostki w wodzie - nie wszędzie mróz skuł na tyle mocno by beztrosko chodzić.



Wróciłem kawałek po własnych śladach i dopiero wtedy dostrzegłem piękny sznurek lekko brązowych świeżych tropów. Wygląda że szary amator bobrzy plusków też zaliczył wodowanie. Wolałem nie ryzykować i nie poszedłem po tropie sprawdzić gdzie się skąpał, za to znalazłem starszy z poprzedniej odwilży kolejny trop. Ślad jest wilczy, wątpliwości brak :)



Zamarznięte rozlewiska Parkoszowickiego Potoku o pięknej rdzawej barwie.



jw.



Chodziłem tu kilkanaście razy w czasie długich suszy, acz zdarzyło się kilka razy wiosną w wodzie po kolana. Choć to ryzykowna zabawa, nie brak zagłębień i głębszych koryt dopływów głównego potoku. Często jeleniom wody było po brzuchy.



Nie ogarniam jednak wideo :(



Już w innej części lasu na pogiętych grubych konarach sosny potężne gniazdo. Jakiego ptaszydła? Gdzieś w pobliżu gniazduje bocian czarny, może to jego.



Utrzymujący się przez ostatni tydzień kilkunastostopniowy mróz znacznie ułatwił chodzenie po lesie, acz o cichym podejściu do zwierzaków można zapomnieć. Chrupie wszystko pod nogami że z kilometra słychać.



Stary a cieszy - 10-tak z zarysem na 12-taka. 10m obok w kwietniu 22' znalazłem nieco mniejszą tykę, ale to na 100% nie para, zresztą ten z fotki zeszłoroczny. O tyle dziwne że w kwietniu ub.r. sprawdzałem ten zakątek dosłownie metr po metrze - leżały w miarę świeże kości lecz czaszki nie udało się znaleźć i nie wiadomo łania czy byk.



Pora wracać...
Jak dla mnie zimy już starczy i w miarę suche słoneczne przedwiośnie się marzy.

Powrót do spisu wycieczek »»»



Z wyjątkiem nielicznych fragmentów gdzie podaję autora, wszystkie teksty, zdjęcia, kod i layout na stronach www.jurapolska.com, www.jurapolska.pl, www.kajakiempopilicy.pl są mojego autorstwa i wykorzystanie ich na jakimkolwiek polu możliwe jest tylko i wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody.

JuraPolska.com - z nami poznasz Jurę


2001-2026 © Michał Demel
tel. 692 47 58 25 lub 602 29 58 24
JuraPolska.com & KajakiemPoPilicy.pl