
Start pod mostem drogowym DW491 między Popowem a Zawadami.

Pierwsze kilkadziesiąt metrów od startu pokazuje że wody bardzo mało i ciągać trzeba będzie.

Pierwszy odcinek to stała obecność na brzegach licznych domków letniskowych/ośrodków wypoczynkowych i ledwo płynąca woda ;)

Kacze towarzystwo, dalej do kaczek dołączą jakieś ptaki podobne do perkozów, liczne zimorodki, czaple, trochę myszołowów i jaskółki które znad Liswarty/Warty jeszcze nie odleciały.

Mijamy wiszącą kładkę w Zawadach.

Pierwsze kamieniste bystrze przy starym młynie przed kamiennym mostem kolejowym.
Trochę powyżej
powalczyliśmy parę lat temu z zatopionym kajakiem, teraz były problemy z przepłynięciem. Znaczy jedynka trochę się zblokowała ale przeszła, dwójka niestety nie i musiałem wysiadać by przepchnąć ją.

Najbardziej charakterystyczne miejsce na tym odcinku Liswarty -
kamienny most kolejowy, przed nim zwalone drzewo łatwe do wyminięcia.

j/w

W nurcie rzeki liczne, miejscami nawet bardzo głazy polodowcowe.

Kolejne bystrze na rozdzieleniu nurtu, jedynka przechodzi gładko, dwójka opornie ale przeszła. A
tak wygląda to miejsce podczas wysokiej wody.

Za bystrzem ostry zakręt i ...

... bardzo fajny kręty a wąski odcinek.

Zmiana w jedynce, kawałeczek dalej malutkie bystrze i oczywiście płycizny na których dwójka cyklicznie osiada.

Gdzieś przed Bujeckiem.

Kolejna płycizna.

Kładka między Bujeckiem a Brzózkami

Okolice Władysławowa

Pierwszy postój na wysokości ul. Nadrzecznej we Władysławowie.

j/w

Liswarta na wysokości Władysławowa.

Liswarta na wysokości Władysławowa.

Sowiocha - bystrze i druga drewniana kładka.

Sowiocha bystrze - przed nim jakieś metalowe elementy, tym razem dwójka przechodzi w miarę gładko, ale to dlatego że osada lekka.

Pisałem już że mało wody i płytko strasznie? ;) - kawałeczek za wcześniejszym bystrzem i ruinami młyna.

Spokój, cisza i coraz ładniejsza rzeka.

Trzecia drewniana kładka (przeszedłem nią podczas wycieczki rowerowej
w kwietniu 2014r.) i kolejny postój.

j/w

j/w

Po popasie ruszamy dalej.

Towarzysząca nam przez długi czas czapla.

Jak żeby inaczej - kolejne płycizny, ale powoli jest ich coraz mniej, a dalszy odcinek w wielu miejscach Pilicę przypomina.

Świercze - czwarta drewniana kładka i kolejny krótki postój.

Piaszczyste skarpy przed Kulami.

Piaszczyste skarpy przed Kulami.

Na wysokości miejsca naszego noclegu z
końca lipca tego roku.

Most drogowy w Kulach, początek bardzo ciekawego odcinka z licznymi, w dnie i na brzegach, wychodniami skał wapiennych.

Liswarta na wysokości Kul, gdzie mimo iż lewy brzeg w całości zajęty jest przez domki letniskowe/ośrodki było cicho i spokojnie. Zapewne w ciepłe weekendy jest trochę inaczej...

Ciekawe nisze erozyjne w skalistym brzegu.

Ujście Liswarty (po prawej) do Warty.
Na płyciźnie kolejna przesiadka do jedynki, niby płytko ale uważać trzeba bo jest tam typowa przykosa z bardzo grząskim piaskiem na krawędzi.

Szeroko rozlana płytka Warta, na której obyło się bez przeciągania kajaka.
Gdzieś na końcu Liswarty musiałem przestawić czułość na ISO800 przez co z ostatnich zdjęć wyszła totalna kasza. Nie wiem jak tego dokonałem bo wymaga to kilku kliknięć w różnych miejscach, chyba że po którymś tam zamoczeniu automatyka zgłupiała?

Już na Warcie kolejne wychodnie wapieni, bez filtra polaryzacyjnego kiepsko widać, ale...

... w końcu aparat jest wodoodporny.

Kawałek dalej ostatnie bystrze utworzone na wychodniach wapieni.

Wąsosz Górny, koniec spływu.
Swoją drogą infrastruktura w tym miejscu jest wg mnie optymalna - szeroka plaża, toi-toi, kran z wodą, przebieralnia, dalej wiata i nowo dostawiony plac zabaw z siłownią (to dla kajakarzy akurat zbędne, ale dla innych super), do tego droga z zakazem wjazdu z wyjątkiem transportu kajaków (pętelka na końcu mogła by być troszkę większa). Wszystko co potrzebne, proste, funkcjonalne i bez udziwnień...
Cóż - spływ bardzo udany, rzeka przepiękna, ale przy takim stanie wody pełną przyjemność da pływanie tylko jedynkami. Wystarczyło by 10cm wody więcej i praktycznie wszędzie by dało radę przepłynąć. Na rzece byliśmy sami, pierwszego wędkarza spotkaliśmy dopiero na Warcie, woda czysta, śmieci trochę, naprawdę tylko trochę pływało. W letnie weekendy ruch jest jednak spory, na brzegach imprezowiczów również nie brakuje.
Powrót do spisu wycieczek »»»