Między Wartą, Nidą i Pilicą - fotorelacje autora JuraPolska.com z prywatnych wycieczek pieszych, rowerowych i kajakowych.
Jura Krakowsko - Częstochowska


wycieczka rowerowa - jesienne Ponidzie - 4.11.2017

Od pewnego czasu zerkam w prognozy, zerkam i tak średnio gdzieś na rower. Do tego kręgosłup i coś tam jeszcze mimo sporej dawki różnych cudownych mikstur dalej daje znać o sobie. W końcu praktycznie wszystkie modele wieszczą na sobotę piękną słoneczną pogodę z delikatnym +/- południowym wiatrem, czyli trzeba by się ruszyć. W piątek idę z psem na 20km spacer po Skałkach Morskich/Podlesickich/Rzędkowickich, oczywiście wbrew zapowiedziom popadało, momentami mocno co skutkowało powrotem z Rzędkowic w przemoczonym ubraniu...
Nic to, trasa opracowana prognozy dalej korzystne, znaczy jadę.
Celem była Wiślica w której już dawno nie byłem, a planowałem wyjazd jeszcze na ubiegłą jesień. Tamten plan zakładał głównie przejazd przez Garb Wodzisławski z przyległościami, jednak bez "Ponidzia Gipsowego", gdzie równie dawno jak w Wiślicy nie gościłem. Więc ze względu na bardzo już krótki dzień jadę dłuższą, ale mniej pagórkowatą (w domyśle szybszą) wersją która na powrocie wiedzie bocznymi drogami przez małe wioski otwartym terenem. Nie jest to przypadek gdyż wieczór ma być bezchmurny a księżyc w pełni.

Jechałem po drogach doskonale znanych, nowością było tylko:
- przecięcie Doliny Mierzawy między Jelczą a Zagajówkiem,
- rewelacyjny odcinek między Młodzawami a Tomaszowem przez Bugaj i Sadkówkę.

Tak niejako przy okazji oglądając ostatnio mapę zachodniej i północno-zachodniej Wyżyny Małopolskiej doszedłem do wniosku iż znam te tereny "troszkę" lepiej niż było nie było jurajski i x-razy mniejszy Garb Tenczyński. Drugim spostrzeżeniem ściśle rowerowym jest pogłębiające zdziwienie jak ludzie jeżdżą dłuższe tzn. powyżej 230km wycieczki. Nie szosowcy kręcący dla kilometrów/formy/... tylko turyści na trekingach zatrzymujący się by coś zwiedzić/zobaczyć, cyknąć fotkę, posiedzieć oglądając widoki. Ot typowa turystyka...

Dystans 179km, czas ok. 11h (bez dojazdu do Szczekocin, za to łącznie ze wszelkimi postojami).
Szczekociny - Słupia Jędrzejowska - Sędziszów - Krzcięcice - Mierzawa - Konary - Wrocieryż - Jelcza - Michałów - Pińczów - Skałki - Gacki - Zagość - Skorocice - Chotel Czerwony - Wiślica - Niegosławice - Pomnik Republiki Pińczowskiej - Młodzawy - Sadkówka - Lubcza - Piotrkowice - Wodzisław - Krężoły - Sędziszów - Raszków - Szczekociny
Mapa wycieczki

Mapa wycieczki, link do mapki on-line na GPSies(nie jest to track GPS, jedynie schematyczny zarys).

Szczekociny

Szczekociny, ul. Senatorska - stałe miejsce startu przy dojeździe samochodem, ale też i widać podesty skąd startuje się na spływ kajakowy Pilicą do Przyłęku. Wody w rzece sporo i w przeciwieństwie do lipca/sierpnia brak zielska w nurcie.

Szczekociny

Jesienna droga do XVIIIw pałacu Dembińskich w Szczekocinach (parę zdjęć jest w relacjach z 29.08.2012, 22.09.2015, 17.12.2017). Na wysokości zespołu pałacowego bobry grasują na potęgę.

Wywła

Wjazd do Wywły. Na łąkach po prawej mijam Kopiec Prusaków (fotka z 2010r.), po lewej na wzgórzu kopce Kościuszki i Głowackiego na terenie przegranej bitwy z 6 czerwca 1794r. Przez ów garb biegnie kilka dróg, jeszcze niedawno utwardzonych typowym dla regionu śnieżnobiałym kredowym grysem, obecnie niestety w sporej części już wyasfaltowanych.

Słupia Jędrzejowska

Staw i górujący nad nim budynek Urzędu Gminy (dawny dworek) w centrum Słupi Jędrzejowskiej.
Prognozy prognozami, ale poranek (początek listopada, startuję około godz. 8:30 (w exifach czas letni)) mimo słońca zimny i bardzo wilgotny. W drodze do Szczekocin w obniżeniach terenu było zamglenie, a już między Wywłą a Mierzawą miejscami mleko. Szczęściem za Mierzawą jak nożem uciął, ale też i godzina znacznie późniejsza. W każdym razie w Słupi naciągam cienką czapkę i jadę w niej dalej cały dzień.

Przed wycieczką kupiłem nowe rękawiczki rowerowe, dokładniej opisane jako zimowe Accent Thermal - ... nie napiszę co "mówiłem" o producencie. Zimowe to może one są dla mieszkańców Prowansji, bo przy ok. 2stC i jeździe 20km/h dopiero po naciągnięciu pokrowca robiło się ciepło, tyle że pokrowiec ogranicza ruchy. Nadruk do obsługi ekranów dotykowych raz że pod koniec wycieczki był już mocno wytarty (ale tu spore znaczenie mogła mieć obsługa aparatu foto), to na moim smartfonie praktycznie nie działał. Z tym że to raczej wina smarta, który przy naklejonej szybce ochronnej i niskiej temperaturze nawet gołą dłonią potrafi reagować opornie. Ogólnie bryndza, bez pokrowca nadają się na przedział 5-15stC, jak zimniej to będzie trzeba pod spód parę cienkich bawełnianych zakładać.

Pawłowice

Dolina Mierzawy na opłotkach Pawłowic.

Boleścice

Od Sędziszowa do cmentarza w Krzcięcicach jadę tą samą trasą co podczas wrześniowego powrotu z Wiernej Rzeki.

Mierzawa

Mierzawa widziana z mostu u wjazdu do Krzcięcic.

Krzcięcice

Otulony gęstą mgłą XVIw. kościół pw. św. Prokopa w Krzcięcicach.

Dolina Mierzawy

Między Słaboszowicami a Mierzawą dalej mglisto.

Mierzawa

Nowo oddana droga S7, dokładniej węzeł Mierzawa.

Dolina Mierzawy

Dolina Mierzawy, okolice miejscowości Przyłęczek i ciekawa płuczka/odwadniacz wydobywanego tu piasku. Po tej stronie Mierzawy ostatnio jechałem w kwietniu 2014r. i tego miejsca nie pamiętam. Na Street View też odkrywki brak, ale tam zdjęcia z 2012r. jeszcze ze starym kiepskim asfaltem.

Przyłęczek

Przyłęczek, skarpa Doliny Mierzawy.

Mierzawa

Mierzawa w Przyłęku.

Konary

W Dolinie Mierzawy jak i na pobliskim Ponidziu nie brakuje XVIII/XIX/XXw. kamiennych figur i krzyży przydrożnych. Na powyższej fotce pochodząca z 1849r. w Konarach, szkoda iż niektóra malowane są przez mieszkańców... Kawałeczek wcześniej bardzo charakterystyczna kapliczka słupowa z odchyloną kolumienką nic a nic nie zmieniła się od wiosny 2014r.

Konary

Na krzyżówce w Konarach dostrzegam w głębi kolejną z nich:

Kazimirz
Palimaka
i Anna
Zona iego
Wystawili
R. 1825 (lub 1823)


Pomijając słupy i kable bardzo urokliwe miejsce - rodzaj małego placyku gdzie za plecami mam stare luźno postawione niskie kamienne domki z widocznymi w głębi płaskimi łąkami nad rzeką.

Konary

A jeszcze kawałeczek dalej taki widoczek, oczywiście słupa braknąć nie mogło :(

Dolina Mierzawy

W stronę Sędowic, po prawej widać zalesione górki które będę przecinał wracając.

Sędowice

Kolorowe domki Sędowic, przez które zawsze jeżdżę z wielką przyjemnością. Miejscowość mimo ciasnej zabudowy i coraz liczniejszych nowych domów ma klimat, szczególnie iż przy samej drodze u podnóża wysokiej skarpy płynie płytka a czysta Mierzawa.

Sędowice

Mierzawa w Sędowicach, tu akurat skarpa jest o 1/3 niższa niż w górę rzeki.
W miejscu ze zdjęcia które wykonałem w 2014r. teraz jest kładka i niewielki podest - czyżby ktoś regularnie pływał kajakami? Trochę zdjęć z pływania jest na stronie kon-tiki.pl, a na YouTube znalazłem 2-częsiowy film ze spływu od Niegosławic, przeszkód sporo, ale jesienią gdy nie ma zielska musi być nieźle. Natomiast zmorą wszystkich rzek płynących przez wsie są korki z PETów, na zalinkowanym filmie też widoczne :(
Dalej jak zwykle przez Wrocieryż gdzie w ciągu ostatniego roku (przejeżdżałem 6 maja 2016r.) wycięto piękne drzewa przy kościele.

Jelcza

Potężna potupaja nad Jelczą.

Jelcza

W Jelczy opuszczam "główną" drogę i wąskimi strasznie zabłoconymi asfaltami przez typowo rolniczą wieś ponownie nad rzekę.

Dolina Mierzawy

Ale wcześniej nie może zabraknąć fotki tak charakterystycznej dla regionu suszącej się aromatycznej mięty.

Dolina Mierzawy

Dolina Mierzawy między Jelczą a Zagajówkiem - idealne miejsce na pierwszy popas.

Dolina Mierzawy

Opłotki Michałowa.

Michałów

Stadnina Koni w Michałowie.

Ponidzie

No i w końcu w Dolinie Nidy, po prawej Góry Pińczowskie zakończone rezerwatem Skowronno, po lewej Łysa Góra za którą Imielno leży

Pińczów

W centrum Pińczowa tym razem bez postoju pod górkę i za ostatnim domem w prawo na ścieżkę stromo pod górę wiodącą. Na śliskich korzeniach i typowym dla Ponidzia błotku podejście z rowerem łatwe nie było.

Pińczów

Żelazny dla Pińczowa kadr z kaplicą św. Anny i Doliną Nidy w tle. Jestem tu pierwszy raz z rowerem, wcześniej tylko samochodem "od tyłu" podjechałem, zawsze lenistwo wygrywało i dołem jeździłem.

Pińczów

Wspaniałe wznoszące się nad miasteczkiem strome skarpy zbudowane z mioceńskich wapieni, w ciepłej porze roku pokryte kobiercem aromatycznych i wielobarwnych muraw kserotermicznych. Nawet teraz na początku listopada troszkę kwitnących kwiatów było.

Dolina Mierzawy, Skowronno/Pińczów to moje "punkty graniczne". Na północ co zupełnie niewłaściwie nazwywam Północnym Ponidziem gdzie podłoże w znacznej mierze stanowią wapienie/margle bywał dość często i regularnie, zresztą w wielu miejscach czuję się tam jak na Jurze sprzed 15 lat. Na południe, na "Ponidzie Gipsowe", zaglądam już niestety dużo rzadziej - większa odległość i więcej górek po drodze ;)

Stąd przejechane do tej pory tereny pojawiają się w wielu relacjach, a obszar na który teraz wjeżdżam chyba tylko w opisach z: 21.08.2011, 15.08.2011, 11.07.2009, 17.06.2009, co nieznaczny że byłem tam tylko 4 razy ;)

Ponidzie

Jak na Progu Lelowskim - podjazd na gipsowy garb rozcięty potężnymi kamieniołomami zakładów Dolina Nidy, czynny łom w Gackach wygląda tak. Po prawej widoczny las to rezerwat florystyczny Grabowiec.

Ponidzie

U szczytu wzniesienia podkusił czort skrócić troszkę drogę na krawędź nieczynnego łomu.

Kamieniołom Gacki

Zrekultywowany kamieniołom gipsu kopalni "Gacki".

Kamieniołom Gacki

Drogę sobie troszkę skróciłem, ale błotko gorsze niż oswojone "nasze lessowe", zbliżone bardziej do tego koło Ulesia (foto z 6.01.2014). Opony oczyściły się same na szybkim zjeździe w Dolinę Nidy, klocki i napęd trzeba było patykiem oskrobać, ale nie wyczyściłem od dołu błotnika pod bagażnikiem. Błotko wyschło twardniejąc na kamień i wieczorem kiedy już bardzo cicho wszędzie było każdy ostry zakręt, start po postoju itp to irytujące ocieranie. Nie mogłem dojść co i czemu, klocki dokładnie wyczyściłem, linki troszkę zluzowałem, w końcu zatrzymałem się dwa razy by zobaczyć czy kół nie scentrowałem. Wszystko w porządku, a co jakiś czas przyciera... Dopiero na drugi dzień jak rower z samochodu wyciągałem odkryłem przyczynę szurania.

Kamieniołom Gacki

Jeszcze jedno ujęcie kamieniołomu Gacki, gdzie na krawędzi trzeba bardzo uważać. Szczególnie po deszczach/roztopach gdy zdradliwego błota nie brakuje łatwo zsunąć się po naprawdę stromej skarpie (zdjęcie zakłamuje nieco) i bez możliwości wyhamowania spaść jeszcze kilkanaście metrów wzdłuż pionowej skalnej ściany do wody.

Gacki

Nad Gackami jeden ze starszych przydrożnych krzyży na trasie mej wycieczki.

Gacki

Gipsowe zbocza nad Gackami, widać też fragment zakładów Dolina Nidy.

Wola Zagojska

Gipsowe wzgórza nad Wolą Zagojską.

Wola Zagojska

j.w.
Ponownie wjeżdżam na tereny upraw warzyw.

Stara Zagość

Wspaniały kościół XIIw. pw św. Jana Chrzciciela w Starej Zagości.
Elewacja odświeżona, ale jak wygląda z bliska nie dane było sprawdzić gdyż furta kościelna zamknięta? Przed "remontem" zrobiłem trochę zdjęć które w relacji z 11.07.2009 można zobaczyć.

Stara Zagość

Takie widoczki nie tylko na Ponidziu jeszcze się trafiają.

Skorocice

Rezerwat Skorocice.
Nic tam, poza nową wąską asfaltową drogą i równie nowym domem na krawędzi rezerwatu się nie zmieniło od pobytu w 2011r. Fotki z samego rezerwatu i jaskini przez którą przepływa podziemny potok w relacji a 11.07.2009 i 17.06.2009.

Skorocice

Na Ponidziu jak wszędzie przybywa nowych asfaltów, gdybym nie sprawdził na geoportalu, że jest dywanik byłby spory szok. Ma to i dobre strony gdyż po ostatnich deszczach gruntową drogą bym tam nie przejechał. Rok bardzo wilgotny względem lat ostatnich i wszędzie pełno wody w zagłębieniach, a liczne strumyki płyną wartko.

Aleksandrów

Niewielki gipsowy garb między Aleksandrowem a Skorocicami.

Aleksandrów

Niestety szutrowa droga wiodąca wyniosłym garbem (foto z 21.08.2011) przez Aleksandrów też pod asfaltem zniknęła.

Aleksandrów

Wychodnia gipsu w Aleksandrowie.

Brzezie

Jedne ze sprawców zabłoconych dróg ;) wiadomo tereny rolnicze i sezon prac polowych trwa, ale trzeba uważać bo zaschnięte grudy błota na asfalcie przy dużej prędkości mogą spore kuku spowodować.

Ponidzie

Rudel saren w dolince Maskalisy niewielkiego dopływu Nidy.

Chotel Czerwony

Wiślica Wiślicą, jednak po prawdzie głównym celem wyjazdu był ten przepięknie położony gotycki kościół św. Bartłomiej w Chotlu Czerwonym.

Chotel Czerwony

I coś na co narzekałem już w 2011r. - czyli paskudnie ulokowany słup energetyczny przy kościele. Więcej fotek tego miejsca tradycyjnie w relacji z 11.07.2009.

Ponidzie

Kolejny "nowy" asfalt na dawniej polnej drodze Chotel Cz. - Gorysławice.

Gorysławice

XVIw. kościół pw św. Wawrzyńca w Gorysławicach, przy ogrodzeniu którego komis samochodowy funkcjonuje.

Wiślica

Wiślica, Dom Długosza.

Wiślica

Wiślica, widok na Dom Długosza i kolegiatę (obecnie również bazylikę mniejszą) z Placu Solnego.

Wiślica

I jeszcze jedna fotka, starsze są w relacji z 2009r.. Warto zerknąć na stronę Muzeum Archeologicznego, ponoć się "trochę" zmieniło od 2009r.

Nida

Nida między Wiślicą a Koniecmostami, gdzie mając wiatr w plecy rozpoczynam drogę powrotną.

Dolina Nidy

Na prawym brzegu Nidy potężne sady owocowe, głównie jabłonie.

Dolina Nidy

Jurków, bardzo przyjemny fragment okazałą aleją.

Dolina Nidy

J.w. z widokiem na nieodległe wzgórza Kozubowskiego Parku Krajobrazowego.

Dolina Nidy

Kapliczna słupowa na rozstajach w Nieprowicach.
Kawałek wcześniej postój w sklepie gdzie kupuję jak się okazało dość leciwą drożdżówkę i


naprawdę dobry sok "Pomidorowy 100% Pikantny" firmy Gomar Pińczów, szkoda że go w sklepach na Jurze nie widziałem.

Dolina Nidy

I następna, która jest w relacji z 2011r.

Dolina Nidy

Chroberz - zaasfaltowane tory i nasyp Świętokrzyskiej Kolej Dojazdowej, na tym odcinku działającej jeszcze w połowie lat 90-tych.

Dolina Nidy

Na wysokości Wojsławic widok na zakłady Dolina Nidy i gipsowe Winiarskie Góry.

Dolina Nidy

Aż żal że tylko szeroki obiektyw, gdyż nad Mozgawą widać prześlicznie oświetlony niskim słońcem kościół w Młodzawach.
Słońce coraz niżej i kręcić trza bo zajdzie, a jeszcze 2 miejsca chcę ponownie odwiedzić.

Góra Byczowska

Góra Byczowska, Pomnik pamięci partyzantów Ziemi Pińczowskiej.

Młodzawy

Młodzawy Małe, zespół 3 późnobarokowych (1735r.) figur przy drodze biegnącej wąwozem w pobliży Młodzaw.
Pierwsza z nich to św. Jan Nepomucen, środkowa Krucyfiks, ostatnia przedstawia św. Jana Kantego.

Młodzawy

W stronę zachodzącego słońca na widoczne tam górki zaraz ruszę.

Młodzawy

Figura św. Jana Kantego, fotka z lata 2009 tutaj.

Młodzawy

Jedne z wąwozów w Młodzawach.

Młodzawy

Ostatni z obiektów które chciałem zobaczyć jeszcze w promieniach słońca - późnobarokowy kościół pw. św. Ducha i Matki Boskiej Bolesnej w Młodzawach Małych. Świątynia położona na wzgórzu ponad zboczem rozległej tu Doliny Nidy doskonale widoczna jest z całej okolicy, a dojść do niej można m.in. głębokimi lessowymi wąwozami. To jedno z tych miejsc Ponidzia które koniecznie trzeba zobaczyć...
Widok całości w letni dzień tutaj.

Młodzawy

Rozstaje w Młodzawach, mi trzeba początkowo dolinką jechać.

Bugaj

Koniec podjazdu przez Bugaj, podjazdu którego się niesłusznie patrząc na mapę obawiałem bo jechało się wyśmienicie. Widoku niestety zbyt ciekawego nie było, o wiele lepsze powinny być ze wzgórza nad Kozubowem.

Kozubowski PK

Na końcu Bugaja, profilaktycznie zasięgnąwszy język o przejezdność drogi, na bardzo szybkim zjeździe tracę sporo mozolnie chwilę wcześniej nabranej wysokości. Ale warto bo zjazd i dolinka którą później jechałem urocza, dość głęboka, a dnem wygodny szuter prowadzi.

Sadkówka

Sadkówka - taki koniec świata trochę. Malutka osada w głębokiej początkowo dolince otoczonej lasami z dala od dróg i większych miejscowości na północnych krańcach Kozubowskiego Parku Krajobrazowego.

Sadkówka

Sadkówka, przez którą dziwnie się jechało - ciemno w oknach, ludzi praktycznie brak i tylko psy szczekają.

Sadkówka

Nad Sadkówką, koniec podjazdu który we wsi miejscami był odczuwalny, tym bardziej że to jedno z 2 miejsc gdzie konkretniej pogoniły mnie burki. Te w Sadkówce były małe ale zażarte, a droga pod górkę. Nie, nie piszę o widocznym szutrze tylko wąskim zniszczonym asfalcie który jest poza prawą krawędzią kadru.

Tomaszów

Tomaszów, teraz szybki zjazd średnio równym asfaltem przy sporym ruchu (sobotni wieczór) po DW766. Szczęściem od zjazdu na DW768 i Węchadłów (foto z maja 2016r.) ruch się uspokaja i jedzie się przyjemniej. Jeszcze tylko szybki sprint przed większym psem wybiegającym z otwartej bramy dużego warsztatu samochodowego i widokową drogą nad Lubczą można gnać. Tym bardziej iż asfalt dobry, jadę 9km praktycznie cały czas przez oświetlone wioski gdzie wystarczy tylko pozycyjne oświetlenie roweru. W Nawarzycach patrol drogówki skutecznie pacyfikuje sportowe zapędy młodych gniewnych.

Lubcza

Księżyc wschodzący nad Wolą Lubecką (Doliną Mierzawy).
Niestety miejsce mało odpowiednie do zabawy aparatem, a jak na złość zapomniałem gdzie, w sensie do którego przycisku, przypisałem przełącznik trybu AF/MF w aparacie foto, zresztą bez statywu i tak by nic sensownego nie wyszło.

Wodzisław

Wodzisław kładka nad S7.
A może i by wyszło, bo w końcu odnalazłem zagubiony przycisk ;) Przez rynek w Wodzisławiu szybko i sprawnie, a dalej równie szybko dobrą drogą przez Mierocice do Brześci. W tych ostatnich zbaczam w wąski delikatnie wspinający się pod górką asfalt przez Krężoły do Gniewięcina i dalej równolegle do torów w kierunku bliskiego już Sędziszowa. Szczęściem przypominam sobie o remontowanym wiadukcie i częściowo za podpowiedzią nawigacji, częściowo "płynąc z nurtem" lokalnych kierowców przez przejazd kolejowy do tartaku i dziurawą szutrową drogą przy samych torach docieram do zakładów Sefako.

Krzelów

Księżyc nad stawami i Mierzawą w Krzelowie.
Stąd znam już każdą dziurę w drodze i jadąc totalnie bocznymi drogami, mając mocno świecący za plecami księżyc mogę pozwolić sobie na jazdę bez przedniego oświetlenia. Oczywiście jak coś z przeciwka jechało, całe 4 samochody na 11km odcinku, to światełko zapalałem.

Szczekociny

Ponownie Pilica w Szczekocinach koło pałacu - koniec trasy i jednej z najprzyjemniejszych wycieczek 2017r.

W planach Kozubowski PK plus Chroberz i ponownie Młodzawy, najchętniej taką delikatną zimą z ledwo poprószonym śniegiem, ale trzeba by samochodem aż do Wodzisławia no minimum Sędziszowa podjechać. Się zobaczy jeszcze...

Powrót do spisu wycieczek »»»



Z wyjątkiem nielicznych fragmentów gdzie podaję autora, wszystkie teksty, zdjęcia, kod i layout na stronach www.jurapolska.com, www.jurapolska.pl, www.kajakiempopilicy.pl są mojego autorstwa i wykorzystanie ich na jakimkolwiek polu możliwe jest tylko i wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody.

JuraPolska.com - z nami poznasz Jurę


2001-2017 © Michał Demel
tel. 692 47 58 25 lub 602 29 58 24
JuraPolska.com & KajakiemPoPilicy.pl